Monster energy – I say you goodbye

Cześć
Dziś chciałabym się z Wami podzielić pewną historią, czy też decyzją, postanowieniem, które wdrożyłam już całkiem spory czas temu.
Nie za bardzo w sumie wiem od czego zacząć, a zatem zacznę od początku.
Pierwszy raz monsterka spróbowałam dawno, dawno temu na kolonii w Hiszpanii, był to rok 2013, wypiłam łyka, to byłazielona noc podziałało tak, że całą noc nie spałam, a w smaku nie zrobiło na mnie wrażenia. Dodam, że był to czas gdy normalnie piłam wszelkie słodzone napoje, cole, soki itp.
Potem była dłuuuga przerwa, nie potrzebowałam tego, nie miałam chęci, ani nie widziałam sensu kupowania tego.
Około 2 lata temu zobaczyłam na treningowych instagramach te monstery, tyle że w wydaniu zero. Wtedy już wszystko co z cukrem było daleko za mną, ale jakoś tak na tym instagramie zaczęło mnie to kusić do spróbowania, było też ciekawą alternatywą jak w domu wszyscy pili piwo to ja mogłam pić monstera.
Potem odkryłam przypływ energii, a że miałam wobec siebie duże założenia aktywności w ciągu dnia to była to ciekawa altenatywa na dodanie sobie energii, a i czasami pomagało to gdy łapał mnie głód przed treningiem.
Zaczęłam je pić gdy potrzebowałam kopniaka, nie było to często, ale w międzyczasie eksperymentowałam też sporo z jedzeniem, z jakimś zmniejszaniem kalorii, nie podjadaniem itp. Kilka razy zdarzało mi się wypić 2 w ciągu dnia, czasami bardzo czułam, że go potrzebuje. Mówiłam „nie” kilka razy, ale jednak gdzieś tam czasami wracał, raczej tak dla zabawy.
Jednak w końcu postanowiłam, że już ich nie chcę, nie potrzebuję, że nie będę się już truć i tak też zrobiłam. Od dawna nie miałam już w ustach monstera, a jako że chętnie próbowałam nowych zero smaków, to na pożegnanie zrobiłam zdjęcie różnych kolorowych puszek i przyznam szczerze, że dla mnie co najmniej 3/4 atrakcji tego napoju to była puszka, z samego względu picia z puszki (jakoś zawsze mi się to podobało :P) i ze względu na bardzo atrakcyjny wygląd w sklepie.
Ale co było minęło, puszeczki wyrzucone, a ja wiem, że tego typu napoje, czy monstery, czy cola lub inne tego typu napoje nie będą mnie truły 🙂
Moim celem jest żyć zdrowo, czysto i bez sztucznych dodatków, siła jest we mnie, a nie w monsterze. Jeśli w siebie uwierzę to i tak dam radę 🙂
Buziaki 🙂